27 kwietnia 2017

o Danii słów kilka...

Dzień dobry! Po zdanym projekcie i egzaminie przychodzę do Was z nową notką o Danii. Tym razem skupimy się na głównych różnicach kulturowych i rzeczach, które mnie tutaj zaskoczyły. Pierwszą i najważniejszą zaskakującą dla mnie informacją było to, że Duńczycy znani są jako najszczęśliwszy naród świata. Biorąc pod uwagę tutejszą wietrzną i nieustannie zmieniającą się pogodę, zupełnie mi się to nie zgadzało, dopóki nie poznałam tego w praktyce. Na ulicy rzeczywiście znajdziecie mnóstwo osób, które wyślą do Was pierwsze uśmiech czy pożyczą miłego dnia. Moi znajomi z Danii śmieją się, że to szczęście wydziela się u nich gdy po deszczu wychodzi słońce. 😂 Po drugie, Duńczycy są bardzo tolerancyjni: nikogo nie zdziwi tutaj widok dwóch chłopaków bądź dziewczyn idących razem za ręce czy balujących w klubie. Małżeństwa homoseksualistów są tutaj legalną i normalną sprawą, a co roku odbywają się w Kopenhadze specjalne eventy i parady wspierające te osoby. Dania jest bardzo ekologicznym krajem – za każdą plastikową butelkę czy puszkę aluminiową  wrzuconą do odpowiedniego automatu zwrotnego otrzymamy pieniądze. Możecie wyobrazić sobie teraz osoby przychodzące z reklamówkami przepełnionymi plastikami. Tak to właśnie wygląda. 😀 Pozostając w klimacie ekologii, oprócz widoku mnóstwa farm wiatrowych, będąc w Danii nie musicie martwić się o zagotowanie wody przed jej wypiciem. Jest ona jedną z najczystszych na świecie i śmiało można ją nalać prosto z kranu. Chodząc po ulicach duńskich miast od razu dostrzec możecie nie tylko brak firanek w oknach, ale także mnóstwa billboardów. Reklamy nie są tutaj aż tak widoczne jak w Polsce. Mam nadzieję, że dowiedzieliście się dzisiaj czegoś nowego i dajcie mi znać w komentarzach czy podoba Wam się taki typ moich notek. Trzymajcie się ciepło!

19 kwietnia 2017

plusy i minusy studiów poza Polską

Dzień dobry! Nadchodzi czas matur, pewnie wielu z Was myśli już o studiach jakie chcecie podjąć, czy nawet uczelniach oferujących najlepsze kierunki. Ja przed podejściem do matury wiedziałam już, że chcę wyjechać za granicę i tam podjąć dalszą naukę. Niestety, na wiele pytań, które miałam w głowie nie mogłam znaleźć odpowiedzi: jakie są plusy i minusy studiów za granicą? Dzisiaj zajmiemy się właśnie tym tematem.
Zacznijmy od plusów, tak jak już wiele razy wspominałam studiowanie poza granicami naszego kraju daje mnóstwo możliwości. Poznawanie nowych osób, języków, czy metod studiowania jakich nie moglibyśmy doświadczyć w Polsce to wręcz oczywiste zalety. Oprócz tego będąc daleko od domu stajemy się bardziej odpowiedzialni. Samodzielne radzenie sobie w codziennym życiu kształtuje charakter. Drobne sprawy typu zrobienie zakupów, obiadu, wymagają zorganizowania w końcu trzeba samemu je wykonać i pogodzić z nauką czy pracą.
Jeśli chodzi o tę ciemniejszą stronę wyjazdu… Moim zdaniem największą wadą jest rozłąka z rodziną. Pocieszenie daje jednak dzisiejsza technologia, dzięki której można kontaktować się o każdej porze dnia czy nocy. Zawsze najgorsze są początki, gdy już nawiąże się przyjaźnie na miejscu tęsknota mniej doskwiera. Z drugiej strony słyszałam opinie, że poprzez tkwienie pomiędzy ojczystym i drugim krajem trudniej jest się zaaklimatyzować w nowym miejscu. Ja nie miałam takiego problemu, ale myślę, że warto o tym wspomnieć. Inną dużą przeszkodą są pieniądze. Życie w innych państwach jest zazwyczaj o wiele droższe. Rozwiązaniem jest znalezienie pracy albo spory zapas finansowy przed wyjazdem. Jak wspominałam w jednym z poprzednich postów, bez znajomości języka trudno nam będzie ze znalezieniem miejsca, w którym będziemy się czuć dobrze i gdzie pracuje się z przyjemnością. Oczywiście, wszystko zależy tutaj od nas – jak widzimy siebie za kilka lat, czy chcemy uczyć się języka i jak długo chcemy pozostać w danym kraju. Jeśli chodzi o Danię, to jest to jeden z droższych krajów. Dla przykładu, jajka kosztują tutaj 30dkk (około 16zł). Kolejnym ważnym minusem bycia poza granicą naszego kraju jest oczywiście różnica kulturowa, która rzeczywiście różni się od naszej i potrzeba nam trochę czasu na zrozumienie mentalności osób z państwa gdzie przebywamy, ich tradycji, obyczajów i sposobów bycia.
Jak widzicie, każde studia mają swoje wady i zalety. Niezależnie od miejsca w którym chcemy je odbyć, będą na nas czekać nowe wyzwania. Wracam do książek, bo za kilka dni czeka mnie egzamin. Buziaki!


6 kwietnia 2017

jak wygląda Bachelor top up degree w Danii?

Cześć moi Drodzy! Włąśnie skończyliśmy zajęcia i postanowiłam, że dzisiaj przybliżę Wam trochę moje studia na poziomie Bachelor Top Up Degree. Dla osób które nie śledziły mnie wcześniej, bądź trafiły przypadkiem na mojego bloga wpisując wszelakie nazwy powiązane ze studiami poza granicą naszego kraju: studiuję w Danii i polecam ten kraj każdemu, kto chce poszerzyć swoje horyzonty, poznać osoby z różnych stron świata i przede wszystkim chodzić do uczelni, gdzie wykłady są w języku angielskim. Jakie przedmioty studiuję? O czym jest mój kierunek? Jeśli chcecie znaleźć odpowiedzi na te pytania, to zapraszam do lektury.
Po pierwsze, jak jak już wspominałam w kilku poprzednich postach, jako, że jestem z Polski nie płacę za studia w Danii, jednak dochodzi do tego mnóstwo innych kosztów. Notkę o finansach znajdziecie tutaj: KLIK. Moja klasa różni się od tej, którą miałam podczas AP Degree - mam więcej koleżanek i kolegów z Europy, jednak nie brakuje także osób z Azji. Obecnie studiuję International Sales and Marketing Management (na który dostaniecie się po ukończonym kierunku Commerce Management na AP Degree, bądź innym podobnym tematycznie), gdzie jak nie trudno się domyśleć głównymi przedmiotami są właśnie finanse, marketing, logistyka czy metodologia. Wczoraj zakończyliśmy pisanie projektów, które będziemy przedstawiać już za kilka dni. Bardzo podoba mi się w edukacji duńskiej, że często skupiamy się na praktyce i analizie firm, które już istnieją na rynku od kilku dobrych lat bądź dopiero na nim raczkują. Podczas zajęć używamy głównie ich przykładów do nauki nowych modeli/teorii i świetnie się sprawdzają. Ostatnio nawet wspominaliśmy o Nike i... Robercie Lewandowskim. :) Kto powiedział, że nie można uczyć się o Polakach za granicą? ;) Jak to u Was wygląda? Macie jakieś doświadczenia ze studiowaniem za granicą? Jeśli macie jakiekolwiek pytanie odnoście studiów bądź tematów moich notek, to jak zawsze zapraszam do zostawiania komentarzy. Trzymajcie się ciepło!

21 lutego 2017

Intro camp - Kopenhaga

Cześć! Jedną z rzeczy, które uwielbiam, jeśli chodzi o studia w Danii to tak zwany "Introduction Day". Dwa lata temu, kiedy przyjechałam tutaj po raz pierwszy zupełnie nie wiedziałam o co chodzi, tak więc już Wam wszystko tłumaczę. Ogólnie edukacja w Danii skupia się nie tylko na teorii, praktyce, ale także na kontaktach wykładowców ze studentami i tak zwanej socjalizacji. Na początku naszego studiowania uczelnia organizuje nam jeden dzień "wolnego", podczas którego zamiast na uczelnię jedziemy (w moim przypadku) do Kopenhagi i bawimy się! :) "Introduction Day" dla mojego kierunku odbył się kilka dni temu, jednak zanim spotkałam się z resztą klasy, urządziłyśmy sobie z dziewczynami mały babski wypad do galerii handlowej, gdzie posiedziałyśmy przy kawce i ploteczkach. Po południu udałyśmy się w wyznaczone miejsce i rozpoczęliśmy międzynarodowe spotkanie. :) Na początku jedna z naszych wykładowczyń podzieliła nas na 5 grup, każda była odpowiedzialna za coś innego. Szykowaliśmy stoły, dekorowaliśmy, rozkładaliśmy talerze, gotowaliśmy obiad oraz podawaliśmy deser - było mnóstwo zabawy, a pozytywnej energii dodawała nam muzyka w tle. Finalnie na stole pojawiły się dania zarówno z Azji i Europy - było pysznie! Po jedzeniu nadszedł czas na tańce, wygłupy i rozmowy. Słyszeliście kiedyś o takich dniach "zapoznawczych"? Co myślicie o takiej formie poznawania innych kultur? Życzę Wam miłego wtorku!



15 lutego 2017

jak zacząć studia w Danii?

Studia w Danii. Czy jest się czego bać? O co chodzi w AP Degree i czym różni się od Bachelor Degree? Powiem Wam, że takie same pytania miałam w swojej głowie, gdy musiałam odbyć swój pierwszy lot do Danii, gdy wszystko było dla mnie nowe. Dwa lata temu napisałam notkę o finansach i porównaniach, więc jeśli jesteście ciekawi to zapraszam tutaj: KLIK. Aby rozpocząć studia w Danii oczywiście musimy mieć zdaną maturę na wymaganym przez daną uczelnię poziomie, napisać tzw. "cover letter" gdzie opiszemy swoją osobę, swoje osiągnięcia, pasje - w sumie treść zależy od Was, jednak ważne, by nawiązać w liście do kierunku na który mamy zamiar się wybrać. W moim przypadku był to Commerce Management, gdzie jednymi z głównych przedmiotów był marketing, finanse czy prawo. Kolejnym etapem jest napisanie dwóch egzaminów z języka angielskiego, które także potrzebne są do aplikacji. Gdy wszystko mamy już za sobą, czekamy na odpowiedź ze strony uczelni i jak wszystko pójdzie po naszej myśli, zaczynamy nową przygodę w innym kraju, która dla wielu z Was może okazać się świetnym doświadczeniem. Na uczelni poznacie osoby z całego świata, spędzicie naprawdę świetny czas, a przede wszystkim na koniec AP Degree macie odbyć praktyki i to od Was zależy, w którym zakątku świata. Tyle plusów! Na początku oczywiście nie jest łatwo, nie wszystko dostaniemy na pstryknięcie palcem, szczególnie jeśli chodzi o pracę. Zazwyczaj Duńczycy do jakiegokolwiek stanowiska wymagają znajomości języka duńskiego, który nie ukrywajmy nie jest najłatwiejszym językiem. ;) Do tego oczywiście najwygodniej jest znaleźć pracę w tym samym mieście w którym mieszkamy, co jest ciężkim orzechem do zgryzienia dla niejednego z nas. Ja do tej pory mam ogromny sentyment do mojej pierwszej pracy w Cafe Vivaldi. Mimo tego, że momentami było ciężko, byłam w świetnym zespole z którym pracowałam: wspólnie dawaliśmy świetnie radę z zamówieniami i do tej pory mam z nimi fajny kontakt. Przechodząc do edukacji w Danii...  idąc na studia po zdanej maturze wybieramy AP Degree, po którym możemy studiować Bachelor Top up Degree. Po ukończeniu tych dwóch kierunków mamy licencjata. Nic skomplikowanego, jednak wybór studiów na uczelniach w Danii jest teraz ogromny i rzeczywiście można się czasem pogubić. Ja studiuję od tygodnia Bachelor Top up na kierunku International Sales and Marketing Management na tej samej uczelni, do której składałam aplikację dwa lata temu i powiem Wam, że moja grupa jest zupełnie inna od tej, którą miałam na AP. Wcześniej większość osób było z Azji, a osoby z Europy można było policzyć na palcach jednej ręki. Teraz moi koledzy i koleżanki pochodzą z wielu krajów Europy i Azji takich jak Chiny, Słowacja, Ukraina czy Dania, ja znów jestem jedną osobą z Polski, jednak jest różnorodnie i tak naprawdę nie znając nikogo na początku, teraz czuję się jak ryba w wodzie. Wykładowcy są pozytywni i pomocni, więc nie ma się czego bać. :) Lecę się dalej kurować, bo kilka dni po przyjeździe złapała mnie grypa. :( Trzymajcie się ciepło!

25 stycznia 2017

one year ago...

Dzień dobry! 25 stycznia 2016 roku wyleciałam do Stanów Zjednoczonych. Nie mogę uwierzyć, że minął dokładnie rok! Był to inspirujący i przepiękny czas, który pozostawił wiele wspomnień. Oprócz tak oczywistych spraw jakie miałam okazję doświadczyć jak język, mieszkanie z osobami z zupełnie innych stron świata, poznanie wielu kultur, czy sposobu prowadzenia zajęć przez wykładowców, uświadomiłam sobie, że zmienił się także mój stosunek do przeróżnych spraw, a nawet część mojego charakteru. Kto by pomyślał... można by stwierdzić. A jednak! W Stanach nauczyłam się kilku ważnych jak dla mnie rzeczy - mam nadzieję, że kogoś z Was także zainspirują do stawiania odważnych kroków w życiu.
Uwierz w siebie i swoje możliwości. Tak jak pisałam w jednym z poprzednich postów, Amerykanie zazwyczaj nie wspominają w rozmowie o złych rzeczach, mimo tego, że  wracając z pracy pan złapał kapcia, w markecie nie było jego ulubionych płatków czy narzeka na ból głowy. "I am good" - tej odpowiedzi oczekuje drugi rozmówca. Tak samo Ty - w życiu możesz mieć wiele dołków, które musisz pokonać, ale najważniejsze to wyjść z każdego z poniesioną głową i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Każde marzenie, małe czy duże, jakie pojawia się w Twojej głowie jest warte spełnienia. Na początku wielki szczyt przeraża, jednak gdy jesteśmy już blisko niego staje się coraz mniejszy. Ja wraz z końcem każdego roku stawiam sobie cele i dostaję przez to mnóstwo pozytywnej energii i motywacji. Może ten sposób sprawdzi się też u Ciebie?
Rozwijaj się. Uwielbiasz malować, uczyć się obcych języków, projektować? Rób wszystko, by rozwijać się w tym kierunku i zajmować się tym, co sprawia Ci radość. Gdy ujrzałam podczas pracy w parku Hollywood Studios Steven'a Tylera obchodzącego swoje urodziny i szalejącego na Rock and Rolling Coster poczułam, że rzeczywiście rozwój i doświadczenia, które z nim idą w parze są bardzo dla mnie ważne.
Bądź sobą.  Młody chłopak z długimi, zielonymi włosami idący do sklepu w szpilkach - jest sobą i jest szczęśliwy. Bez różnorodności świat byłby zwyczajnie nudny. Zaakceptuj siebie, polub swoje wady, bo nie ma ludzi idealnych.


11 stycznia 2017

nominacja - Człowiek Roku 2016


Dobry wieczór! Tak jak już wspominałam w jednym z wcześniejszych postów, miniony rok był dla mnie pełen dobrych zmian. Udało mi się spełnić marzenie i odwiedzić Stany Zjednoczone, ukończyć studia w Valencia College oraz odbyć staż w Walt Disney World. Był to czas przepięknych doświadczeń, wielu podróży i poznawania osób z przeróżnych zakątków świata. Niedawno gazeta "Echo Dnia" zorganizowała plebiscyt "Człowiek Roku 2016" w którym jestem nominowana.
Cieszyłabym się, jeśli oddalibyście na mnie głosy poprzez wysyłanie smsów o treści czlowiekos.24 na numer 72355 (koszt: 2.46zł z VAT) bądź przez Facebooka klikając w link: http://www.echodnia.eu/plebiscyt/karta/monika-ozdoba,37900,1662742,t,id,kid.html. 
Głosować można codziennie do 27 stycznia. Trzymajcie się ciepło! 




8 stycznia 2017

Bonprix

Hej Kochani! Na dworze minusowa temperatura, a ja owinięta kocem oglądam właśnie kolejny film dokumentalny. Nie ma to jak chwila dla siebie, popcorn i mnóstwo ciepłej herbaty. W dzisiejszym poście przedstawiam Wam moje nowości z firmy Bonprix. Długi, ciepły i puchaty sweter świetnie sprawdza się podczas teraźniejszych mrozów, a koszulę zabrałam ze sobą na egzamin do Danii. :) Ogólnie jestem bardzo zadowolona, ponieważ dostawa trwała niecałe 3 dni a ciuszki są świetnej jakości. Zdjęcia nie przypadkowo są przy pianinie - ostatnio spędzam przy nim dużo czasu, przypominając sobie lata spędzone w szkole muzycznej. :)  Powiem Wam, że na laptopie odkopałam zdjęcia z tych czasów i zawsze mam do nich ogromny sentyment. :) Czas leci niesamowicie szybko! Buziaki!
spodnie, body, sweter - Bonprix
buty - deez24
koszula - Bonprix
kurtka - jollychic

6 stycznia 2017

co zaskoczyło mnie u USA? część 2

Dzień dobry! Wracam do Was z kolejnym postem odnośnie Stanów Zjednoczonych. Bardzo się cieszę, że tak ciepło przyjęliście tą serię - mam nadzieję, że dzisiaj również dowiecie się czegoś nowego. Postanowiłam odłożyć na chwilę temat Disney'a i napisać dalszą część rzeczy, które zaskoczyły mnie w USA. Pierwszy post możecie przeczytać klikając tutaj: KLIK. Zaczynamy od najprzyjemniejszej części czyli... muzyki. Będąc w Orlando wiele razy jeździłam samochodami ze znajomymi i muszę Wam powiedzieć, że bardzo często słuchaliśmy country. Przed wyjazdem nie sądziłam, że jest ono tak popularne i na listach najlepiej sprzedających się płyt w USA jest na wysokim, drugim miejscu. Drugą rzeczą były... zakupy, a raczej kasjerzy i kasjerki. Zazwyczaj pakowaniu zakupów w Polsce towarzyszy akcja charytatywna, zaś w Stanach jest to normalne. Za pierwszym razem nie wiedziałam, czy pani kasjerka pakuje mi zakupy za darmo, bądź jest najzwyczajniej miła. Z czasem przekonałam się, że jest to jej pracą, a w niektórych marketów są nawet zatrudniane osoby, którym jedynym zadaniem jest właśnie pomaganie klientom poprzez pakowanie produktów. Kolejnym miłym zaskoczeniem były rozmowy w sklepie. W większości marketów kasjerzy pytają co u nas, jak nam mija dzień i takim sposobem w kilku przypadkach opowiedziałam o Polsce i mojej przygodzie w USA. Powiem Wam, że Amerykanie są bardzo sympatyczni i rzeczywiście z uśmiechem podchodzą do życia. Co więcej, gdy mówiłam, że jestem z Polski spotykałam się z bardzo pozytywnym odbiorem. Na lotnisku w Orlando pan spytał mnie czy nie mam w walizce "kiełbasa", a nasze słynne "pierogies" znali prawie wszyscy. :) Życzę Wam miłego weekendu, trzymajcie się ciepło w te mroźne dni. 

3 stycznia 2017

10 zasad pracy w Disney'u

Dzień dobry! Bardzo cieszę się, że spodobał się Wam poprzedni post o wymaganiach, które musimy spełnić, aby podjąć pracę w Walt Disney World. Dzisiaj pozostajemy w bajecznym klimacie i poznacie go nietypowo, bo od strony... pracownika. Może wydawać się, że to wymarzona praca mieć u boku swoich bohaterów z dzieciństwa takich jak Myszka Miki, Kaczor Donald czy Pluto, jednak pracownicy codziennie muszą pamiętać o bardzo ważnych zasadach, począwszy od oczywistych do tych wymagających większej ostrożności. Zaczynamy.
1. Guests, cast members
Każda osoba odwiedzająca Walt Disney World nazywana jest "guest", a nie "customer". Są oni bowiem gośćmi, a nie klientami. Podobnie jest z pracownikami: nazywamy się "cast memebers", a nie "employees".
2. "Mam pytanie..."
Pracownicy są zobowiązani do odpowiedzi na każde pytanie gościa i nie mogą odpowiedzieć "nie wiem". Są na to odpowiednie szkolenia, jednak ja sama miałam kilka sytuacji w których na przykład nie mogłam znaleźć odpowiednich zabawek na stanie. Ogromna pluszowa maskotka Myszka Miki była sprzedawana w okamgnieniu. Wtedy wyciągamy magicznego tableta z mnóstwem aplikacji, które pokazują nam zaopatrzenie w innych parkach. Możemy także zapytać o pomoc kolegę pracującego z nami bądź managera. Wszystko dla gości! :)
3. Money, money, money...
Pieniędzy bądź drogocennych rzeczy zgubionych przez gości takich jak portfel nigdy nie możemy przenosić sami. Zawsze manager wyznacza nam drugą osobę do obstawy. Zabawną sytuacją było, gdy zamykaliśmy kasy, która znajdowała się dosłownie 5 metrów od biura managerów i musiałam zaczekać na innych, aby powędrowali ze mną i magiczną gotówką. :)
4. Wskazywanie kierunków
Podczas mojej pracy w parku Hollywood Studios nieskończenie wiele osób pytało mnie o kierunki. Park jest ogromny i sama na początku się w nim nie mogłam połapać. Jeśli chodzi o wyznaczanie drogi, obowiązuje zasada "Disney point", która do tej pory się mnie trzyma i znajomi się ze mnie śmieją. :) Kierunki pokazuje się całą dłonią, bądź dwoma palcami - nigdy palcem wskazującym. Po pierwsze, w niektórych kulturach jest to uznawane za niegrzeczne, a po drugie jest to bardziej widoczne dla dzieci.
5. Śmieci
Gdy pracujemy w magicznym miejscu i zobaczymy śmieć na podłodze jesteśmy zobowiązani do jego podniesienia. Jest na to specjalna nazwa "scooping". Nie możemy zatrzymać się, kucnąć i wyrzucić - należy podnieść śmieci z wdziękiem i gracją.
6. Role
Kopciuszek musi mieć urodę Kopciuszka, a Myszka Miki musi mieć swój wzrost. Każda osoba musi przejść kilka długich i wymagających audycji, gdzie sprawdzana jest pod kątem postaci/budowy/charakteru/umiejętności aktorskich. Następnie odbywają szkolenia pod kątem dawania autografów - wszystkie muszą być identyczne. Obowiązuje także całkowity zakaz dodawania zdjęć backstage w internecie.
7. Zachowanie podczas pracy
Nawiązywanie kontaktu z gośćmi, zakaz używania telefonów komórkowych (możemy wyjąć je tylko podczas przerwy), podczas przemieszczania się przez park należy schować swój lunch tak, aby nie był widoczny dla gości tak samo jak napoje.
8. Kostiumy
Pracownicy noszą specjalne kostiumy pasujące do ich roli, które wypożycza się w specjalnym budynku. Ja nosiłam kilka różnych kostiumów, zależnie od tego w którym miejscu w parku miałam zmianę.
9. Imię
Walt Disney lubił gdy nazywali go "Walt", dlatego my na plakietkach mieliśmy wygrawerowane imię, kraj z którego pochodzimy oraz język.
10. Kody
Ogień, zgubione dziecko, omdlenia - na wszystko istniały specjalne kody, którymi pracownicy porozumiewali się nawzajem tak, aby goście nie zwracali nawet na to uwagi i przez to nie siali niepotrzebnej paniki. :)


1 stycznia 2017

praca w Walt Disney World - wymagania

Cześć! Wraz z nowym 2017 rokiem przychodzę do Was z notką odnośnie pracy w Walt Disney World, Orlando oraz listy wymagań, które trzeba spełnić aby pracować w tym magicznym miejscu. Zaczynamy! Pierwszą i najważniejszą rzeczą jest oczywiście język. Przed aplikacją musimy zdać dwa egzaminy z języka angielskiego. Gdy nasze wyniki są pozytywne, kwalifikujemy się do kolejnego etapu, którym jest rozmowa telefoniczna z osobą pracującą w Disneyu. Ocenia ona naszą zdolność porozumiewania się w obcym języku oraz akcent. Wbrew pozorom, nie było to dla mnie niczym stresującym, bowiem w Disney'u liczy się naturalność i rzeczywiście z Panią rozmawiało mi się jak z dobrą znajomą. :) Teraz kilka słów o "Disney look'u", czyli kilkunastostronowej książce, którą każdy pracownik ma obowiązek znać i jej przestrzegać. Nie bez powodu podczas naszej aplikacji otrzymujemy mnóstwo pytań na temat wyglądu/charakteru. Gdy mamy widoczne tatuaże, jesteśmy zobowiązani do ich zakrycia poprzez noszenie specjalnych koszulek z długim rękawem (przypominam o dusznym powietrzu i trzydziestu stopniach na zewnątrz), podobnie jest z kolczykami. Poza tym, obowiązują także odpowiednie reguły odnośnie koloru włosów/fryzur, długości paznokci oraz zarostu u mężczyzn. Jak wiadomo, w Orlando jest albo bardzo gorąco albo ulewnie. Jeśli chodzi o ciepłe dni - pracownicy nie mogą mieć okularów przeciwsłonecznych z widocznym logo. Gdy pada deszcz, należy nałożyć specjalne poncho - istnieje zakaz noszenia parasoli. Mam nadzieję, że dowiedzieliście się kilka nowych rzeczy o pracy w Disney'u. Jeśli jesteście zainteresowani, w następnym poście mogę podzielić się z Wami regułami obowiązującymi podczas pracy i relacji z gośćmi. Będzie mi bardzo miło, jeśli dacie mi znać w komentarzach. Buziaki!